TOP gier planszowych na podstawie seriali z mojego dzieciństwa!
Znalazłem gry planszowe na podstawie seriali mojego dzieciństwa! Wydawcy planszówek już dekady temu zorientowali się, że popularna licencja może dać pozytywne efekty sprzedażowe. Odkryli też, że gry na licencji nie muszą być dobre, ale to trochę inna historia. W tym wpisie zapraszam was na przegląd planszówek retro na podstawie seriali z lat 80. i 90. XX wieku, w które grałbym jak szalony w dzieciństwie.
Gry planszowe na podstawie popularnych seriali
Współczesne gry planszowe bardzo często sięgają po licencje popularnych seriali. Wystarczy wspomnieć o takich tytułach, jak Stranger Things: Po Drugiej Stronie, Wednesday: Gra karciana, czy The Mandalorian: Przygody. Chociaż wymienione planszówki mają jakieś pomysły na siebie, to trzeba mieć świadomość, że większość licencjonowanych gier to tanie w produkcji gnioty. Weźmy choćby na tapet takie Harry Potter: Triwizard Maze Game, które jest niczym innym, jak Chińczykiem z nakładką potterową.
Bardzo często gry na licencji seriali mają dość niskie noty. Nie ma się co dziwić, skoro są częścią merchu i mają generować zysk najniższym kosztem. Planszówki, które znalazłem też w większości nie zaskarbiły sobie uznania graczy planszowych. Tylko, że właśnie z produktami tego typu jest tak, że raczej nie są kierowane do tych "prawdziwych" graczy planszowych. Takie gry mają trafić do osób szukających prostej zabawy pozwalającej spędzić czas z bliskimi. A do tego serwując na komponentach ulubionych bohaterów. I właśnie dlatego podejrzewam, że ja bym się bawił przy nich wyśmienicie w dzieciństwie.
Planszówki na podstawie seriali mojego dzieciństwa
Chyba każdy ma jakieś seriale, na których się wychowywał. Takie perełki, na które się czekało w dniu emisji i oglądało się każde pasmo powtórek. Dla dzisiejszej młodzieży to czarna magia, bo przecież wystarczy włączyć wybraną platformę i obejrzeć cały sezon. Starsi czytelnicy zapewne wiedzą o czym mówię. Poniżej przedstawiam planszówki na podstawie seriali z mojego dzieciństwa. I tylko szkoda, że większość z nich jest niedostępna. Nie licząc sporadycznie pojawiających się ofert na używane egzemplarze.
Knight Rider - planszówka o gadającym super aucie
Knight Rider, czyli Nieustraszony był prawdziwym pokarmem dla wyobraźni dziecka. Czarny samochód sportowy naszpikowany technologią i sztuczną inteligencją KITT i Michael Knight byli duetem idealnym. No po prostu każdy chciał mieć taki wóz i kopać tyłki złolom. Popularność serialu doprowadziła do pojawienia się planszówki pod mało zmyślną nazwą Knight Rider.
W pudełku znajdowała się plansza z siecią dróg i zaznaczonymi polami zagrożeń. Z opisu wynika, że gracze mieli za zadanie oczyszczać te punkty, ale przy okazji mogli sobie podkradać KITTa. W użyciu była zarówno kość, jak i karty wskazujące chyba pozycję na drodze lub manewry. Raczej rozgrywka nie była skomplikowana, ale to akurat będzie cechą wszystkich gier retro w tym zestawieniu. Grę można znaleźć m.in. na eBay.
No i teraz hit. Knight Rider doczekał się także współczesnej gry karcianej. Knight Rider: KITT vs. KARR kosztuje poniżej 50 zł i z opinii graczy raczej nie mamy do czynienia z produkcją wysokich lotów. Gracze pojedynkują się za pomocą kart i kostek. Kusi mnie żeby sprawdzić, ale czerwonych flag jest wiele. Tak czy inaczej wy możecie sprawdzić, gdzie kupić Knight Rider: KITT vs. KARR.
The Alf Game - planszowe przygody sympatycznego kosmity
Uwielbiałem Alfa! Serial chłonąłem, jak szalony. Mam nawet gdzieś książkę z przygodami tego charakterystycznego kosmity. Trafiał do mnie humor z jedzeniem kotów na czele i absurdalne przygody rodzinki ukrywającej kudłatego kosmitę. Prawdopodobnie gdybym w dzieciństwie dostał grę The Alf Game to bym się od niej nie odrywał. A ocena 4.6 na BGG nawet daje nadzieję, że nie jest to szrot totalny.
The Alf Game polega na rzucaniu kostką i przesuwaniu pionków. Plansza jest mapą domu Tannerów. Gracze wcielają się w Alf'ów. A ich celem jest dorwanie kota Lucky'ego na lunch. Gracz w swoim ruchu rzuca dwoma kośćmi. Jedna służy do przesuwania pionka gracza, a druga do przesuwania pani Ochmanek, która przeszkadza w dorwaniu sierściucha. Jak widać gra bardzo prosta, a jednocześnie całkiem nieźle osadzona w fabule serialu. Używane egzemplarze The Alf Game można czasem dorwać na eBay'u.
M*A*S*H Game - planszowa adaptacja niezwykłego serialu
M*A*S*H jest jednym z tych seriali, które mnie ukształtowały. Co do zasady serial jest komediodramatem z silnym komentarzem społecznym na temat wojny. Wyobrażam sobie, że dziś można by na jego podstawie stworzyć niesamowitą grę planszową z rozbudowanymi mechanikami i elementami fabularnymi. Niemniej pierwszą próbę adaptacji tego telewizyjnego dzieła podjęto w 1981 roku.
M*A*S*H Game pozwala wcielić się w głównych bohaterów serialu. Hawkeye Pierce, major Margaret Houlihan, BJ Hunnicutt i Klinger rywalizują w odsyłaniu rannych żołnierzy do domu. Rozgrywka toczy się na planszy symbolizującej tytułowy szpital polowy. Gracze rzucają kośćmi i poruszają się po torze zbierając karty specjalne i próbując dostarczyć rannych na lądowisko helikopterów. Wygrywa gracz, który jako pierwszy odstawi sześciu żołnierzy na lądowisko. Ponownie prosto, losowo, ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że mógłbym z tą grą spędzić wiele wieczorów.
MacGyver - The Escape Room Game - karciany pokój zagadek
MacGyver mając scyzoryk, gumkę recepturkę i dwa patyki może zbudować helikopter. Tak wiem, że masa rzeczy w tym serialu może rozkładać człowieka na łopatki, ale jednocześnie mało jaka produkcja tak uczyła kombinowania. Po seansach tego serialu naprawdę czułem pobudzenie kreatywności i chęć uczenia się. Tym bardziej się cieszę, że ten kultowy bohater doczekał się gry i to właśnie pod postacią escape roomu. Trochę mniej cieszy fakt, że karcianka wydana w 2018 roku jest już bardzo ciężko dostępna. To też jedynie planszówka nie retro w tym zestawieniu.
MacGyver - The Escape Room Game zawiera pięć scenariuszy, a każdy z nich jest przeznaczony na ok. godzinę zabawy. Chociaż wszystko zależy od poziomu trudności. Gra w trybie prostym nie ma limitu czasowego, tryb średni wymaga wyrobienia się w 75 min. Z kolei weterani escape roomów powinni sobie poradzić w 45 min. Scenariusze zawierają różne zagadki, których rozwiązanie jest konieczne do poznania zakończenia fabuły i zwycięstwa lub odniesienia porażki. Minusem gry jest wymagane połączenie internetowe do obsługi dedykowanej strony internetowej.
Miami Vice: The Game - planszowa zabawa w policjantów i...
Policjanci z Miami to był prawdziwy sztos. Egzotyczna metropolia pełna przepychu i bogactw zderzona z trawiącą ją przestępczością. Działania oddziału zwalczającego narkobiznes trzymały w napięciu. Crockett i Tubbs byli cool, a do tego patrolowali miasto w Ferrari. Co prawda przez połowę serialu w udawanym Ferrari, ale i tak to było coś. To m.in. dzięki temu serialowi tak dobrze kilka lat później wchodziło mi GTA Vice City. No, ale my tu o planszówkach.
Miami Vice: The Game wygląda na taką klasyczną zabawę w policjantów i złodziei na planszy. Tylko ta plansza jest tak szczegółowa i nadziubdziana, że idzie się pogubić w tym, co gdzie jest. Z lakonicznych opisów wynika, że gracze wcielający się w policjantów mieli za zadanie pojmać przestępców (ich auta) lub dotrzeć do towaru, jako pierwsi. Z kolei przestępcy musieli zgarnąć towar przed policją, a przy okazji eliminować stróżów prawa. Najbardziej wyjątkowe w tej grze zdaje się być to, że w Miami Vice: The Game można być handlarzem narkotyków. Dziś chyba by to nie przeszło. Niemniej z ciekawości bym zagrał.
Baywatch: The Game - ładni ludzie biegają na planszy
Złośliwi ludzie powiedzą, że Słoneczny Patrol jest o ładnych ludziach, którzy biegną żeby pewne części ciała falowały. Ja powiem, że jeszcze rozbrajają bomby, a w pewnym spin-offie walczą ze zjawiskami nadnaturalnymi. Może i wydarzenia z tego serialu powodują uśmiech pod nosem, ale za dzieciaka ten serial bawił, jak mało co. No i każdy kto oglądał chciał być ratownikiem. Przynajmniej w moim otoczeniu. Dziś już wiem, że przywilej posiadania czerwonych szortów wiąże się z mniej interesującymi zajęciami.
Niemniej Baywatch: The Game jest grą, którą nie jestem zaskoczony. Planszówka z 1996 roku jest w zasadzie imprezówką połączoną z quizem o serialu i wyzwaniami fizycznymi. Czasem trzeba przy niej zrobić kilka ćwiczeń. Czy jest dobrą grą? Fakt, że jest najniżej ocenianą pozycją w tym zestawieniu mówi wszystko za siebie. Chociaż szanuję połączenie serialu o takim temacie z grą zręcznościowo-ruchową.
The A-Team: The Adventures with B.A. Card Game - karcianka o najlepszym zespole od spraw beznadziejnych
Drużyna A była kolejnym serialem pokazującym, że kreatywnością można wyjść z wielu tarapatów. Przynajmniej mnie tego ten serial nauczył. No i że mając spawarkę można zbudować czołg z pickupa i rakietę z furgonetki. Najważniejsze, że uwielbiałem ten serial, a echa przebieranek z serialu i delikatnej psychozy możecie znaleźć na moim kanale YouTube.
The A-Team: The Adventures with B.A. Card Game jest grą karcianą, w której buduje się trasę, pozyskuje karty i zagrywa znaczniki. Z opisu gry nie do końca wiem, co i po co się robi, ale wygląda na to, że sama rozgrywka nie będzie zbyt skomplikowana. Ten tytuł zadebiutował w 1983 roku, a rok później pojawił się sequel. Ten już był grą planszową, w której bohaterowie serialu inwigilowali ośrodek badawczy w poszukiwaniu formuły pewnego trunku. Jako dziecko prawdopodobnie zagrywałbym się nawet w chińczyka z członkami Drużyny A, więc szkoda, że te gry nie zawędrowały na rynek rodzącej się III Rzeczpospolitej Polskiej. A teraz chyba już nie warto ich szukać.
Tak się prezentują gry planszowe na podstawie seriali z mojego dzieciństwa. Mam nadzieję, że taka podróż w czasie wam się podobała. Odżyły w was wspomnienia?
Zdjęcia: www.boardgamegeek.com








