Asteriks i spółka - miniaturowe okładki albumów

Jeśli miałbym wskazać gry planszowe, na które naprawdę bardzo czekałem to lista byłaby krótka. Jedną z tych planszówek był Asteriks i spółka. Gra w końcu trafiła na mój stół, a ja spieszę do was z recenzją tej uroczo wrednej karcianki.

Asteriks i spółka | 2-4 graczy | 8+ | ok. 35 min. | twórcy: François Rouzé, Jean-Marc Tribet | wyd. Alis Games

Na moim blogu mogliście już zobaczyć przegląd planszówek o Asteriksie wydanych w Polsce. Niestety takich gier nie było wybitnie dużo, ale i tak wśród nich znalazła się już kiedyś gra o tytule Asteriks i spółka. Wydano ją w 2014 roku i była grą pamięciową. Tak wspominam, jakbyście kiedyś się zastanawiali na Teutatesa co się odtentegowało, że internet wam dwie różne gry wyświetla. Na szczęście ta stara planszówka nie jest już dostępna, a ta nowa ma bardzo charakterystyczne cechy. Jak choćby totalnie fantastyczne miniatury okładek albumów. Tak, będzie kilka zachwytów, ale spokojnie, nie tylko!

Asteriks i spółka - zawartość pudełka z grą


Czym jest Asteriks i spółka, czyli zasady gry


Asteriks i spółka jest grą karcianą, w której pojedynkujemy się ze swoimi sąsiadami o okładki albumów. Pod względem zasad nie ma tu skomplikowanych mechanik, chociaż instrukcja gry ma swoje problemy, o czym nieco później. Cała zabawa skupia się na zarządzaniu ręką i zagrywaniu kart w taki sposób, aby zebrać silniejsze postaci ze swojej strony albumu.


Przygotowanie i główne zasady gry


W pudełku znajdziemy talię kart postaci i talię większych kart albumów, a także kilka rodzajów żetonów. Przygotowanie rozpoczynamy od potasowania kart postaci i każdemu z grających rozdajemy po 5 kart. Te dzielą się na postaci:


-Galów (niebieskie),

-Rzymian (czerwone),

-neutralne (fioletowe).


Następnie na środku stołu kładziemy talię kart albumów i pomiędzy każdą parę graczy wykładamy jeden album w taki sposób, aby czerwona strona rzymian była skierowana zawsze w lewo. Na rewersie albumów znajdują się dwie połówki - czerwona i niebieska, oraz warunki obowiązujące w pojedynku o tę okładkę komiksu. Gracze pojedynkują się o albumy, czyli walczą bezpośrednio ze swoimi sąsiadami po prawej i lewej stronie. Podobny układ obszaru gry mogliśmy zobaczyć w grze Splito, choć tam akurat z sąsiadami współpracowaliśmy.


Gracze w Asteriks i spółka zagrywają karty z ręki na swoje strony albumów. Na niebieską karty Galów i neutralne, a na czerwoną karty Rzymian i neutralne. W momencie kiedy siła postaci z jednej strony albumu wyniesie 15 lub więcej, to gracz z tej strony zdobywa album i hełmy za wszystkich legionistów w danej potyczce. Albumy są warte 15 sestercji, hełmy centurionów 3 sestercje, a legionistów 1 sestercję. W momencie, gdy po wygranym pojedynku pierwszy gracz przebije granicę 50 sestercji to zwycięża.


Gracz w swojej turze może wykonać jedną z akcji:

1. Zagrać kartę z ręki na swoją stronę jednego z dwóch przyległych albumów i opcjonalnie wykonać akcję postaci.

2. Dobrać jedną kartę na rękę i zagrać jeden z trzech żetonów specjalnych:

- magiczny napój - podwaja siłę postaci,

- pieczony dzik - ocuca postać lub pozwala wykonać akcję już zagranej postaci,

- ryba - nokautuje wybraną postać.

3. Odrzucić dowolną liczbę kart postaci z ręki i dobrać do 5.


Tak wyglądają pobieżnie wyjaśnione zasady gry Asteriks i spółka. Jak widać nie ma tego wiele. W takim razie, czy to buduje angażującą i przyjemną rozgrywkę? Czy może graczom niebo runie na głowy przy stole z nudów?

Asteriks i spółka - zasady gry i karty pomocy


Recenzja gry Asteriks i spółka


Asteriks i spółka jest grą stojącą na negatywnej interakcji. I nie chodzi mi o sytuację, w której możecie zagrać komuś na paskudę. Tu każde zagranie jest wycelowane w przeciwnika i jeśli taka konwencja wam nie pasuje to nie musicie czytać dalej. To nie będzie gra dla was. Natomiast jeśli wizja rzucenia zepsutą rybą w pysk bliskiej osoby jawi wam się na dobrą zabawę, to jesteście w domu.


Sam fundament rozgrywki do mnie przemawia i budowanie kompani postaci ze swojej strony albumu o większej sile niż rywal jest dobrym punktem wyjścia. Szczególnie, że tutaj nie tylko zagrywamy kartę o jakiejś wartości, jak w Spór o Bór, ale też wykorzystujemy umiejętności postaci. A wśród nich mamy np. możliwości nokautu postaci ze strony przeciwnika, możliwość przywołania postaci z innych albumów, czy dodatkowe zagrania żetonami specjalnymi. Kombinacje są różne, a do tego nie musimy się ograniczać do samych kart, ponieważ zawsze możemy poczarować żetonami. Odpowiedni timing z zagraniem magicznego napoju lub dzika może wywrócić sytuację w potyczce do góry nogami. 


Świetnym rozwiązaniem są warunki pojedynków na samych albumach. Czasami wyłożony album zabrania używania jakichś żetonów, a innym razem pozwala na dzień dobry wciągnąć do gry jakąś postać. Większość kart oprócz bohaterów występuje w grze tylko raz. I tu kolejna ciekawa rzecz, a mianowicie na stole może się znaleźć tylko jedna karta bohatera. Czyli jeśli np. Asteriks znajduje się w obszarze gry, niekoniecznie na naszych albumach to już go nie zagramy. Chyba, że zostanie znokautowany i wtedy możemy szybko wyłożyć go ze swojej ręki nim rywal go ocuci i tym samym zablokujemy mu taką możliwość. Właśnie takie pozornie drobne detale sprawiają, że w tej prostej grze mamy sporo przyjemnego kombinowania.

Asteriks i spółka - ułożenie kart podczas rozgrywki


Ujarzmianie losowości


Asteriks i spółka jest grą karcianą, więc od razu pojawia się lampka ostrzegawcza dla uczulonych na losowość. Losowo dobierany karty na rękę i losowo dociągamy albumy, więc tu pewnie nic nie zależy od gracza. No właśnie zależy. Gra bardzo sprytnie radzi sobie z tą losowością. 


Po pierwsze mamy na starcie 5 kart postaci na ręce i zawsze możemy wyczyścić rękę korzystając z akcji w swojej turze. Do tego jeśli nie podejdzie nam dociąg i rywal zgarnie album, bo miał lepsze karty, to znaczy, że się z nich wystrzelał. Teraz to my możemy mieć lepszą rękę. Po przegranym pojedynku o album gracz, któremu gorzej poszło wykłada nowy album i decyduje, jaką stronę będzie miał bliżej siebie. W ten sposób ułatwia sobie zabawę, ponieważ cały czas widzimy jakiego koloru karty ma nasz rywal. Tutaj żeby nie było zbyt łatwo oszacować szans to karty neutralne mają rewersy zarówno czerwone, jak i niebieskie. No i przegrany w pojedynku dobiera sobie do zasobów jeden z żetonów, aby się wzmocnić. W efekcie liczba możliwości jakie mamy pozwala zniwelować losowość i raczej nie zdarzało się tak, żebyśmy nie mieli co zrobić.


W końcu przez całą rozgrywkę nie czujemy, że to los nas karze. Każda przegrana jest efektem działania innego gracza. Nie możemy zwalać na los, kiedy to ktoś po drugiej stronie stołu zagrał postać, która ukradła nam kartę. Przynajmniej, w naszym towarzystwie nikt nie miał poczucia, że spotkała go niesprawiedliwość. Zamiast tego królowała żądza zemsty.

Asteriks i spółka - żeton specjalny


Rozgrywka na dwoje, downtime i problemy gry Asteriks i spółka


Asteriks i spółka nie jest grą idealną i kilka elementów może przeszkadzać. Zacznijmy od rozgrywki dwuosobowej. Przyznam szczerze, że we dwójkę bawiłem się dobrze, ale… Zdecydowanie bardziej podoba mi się zabawa w większym gronie. Wtedy gra staje się nieco bardziej nieprzewidywalna, a zagrywanie kart wpływających na cały obszar gry, a nie tylko ten jeden pojedynek sprawia, że czuć taki klimacik szalonej bójki. To jednak bardzo subiektywne odczucie i wielu graczom bardziej strategiczna rozgrywka dwuosobowa może tu podejść bardziej.


Znacznie mniej przyjemnym elementem w zabawie wieloosobowej będzie downtime. Szczególnie jeśli gramy z osobami dopiero poznającymi grę. Asteriks i spółka zyskują płynność zabawy kiedy każdy już zna karty i synergie między nimi. Wtedy rzut okiem na całą sytuację i plany układają się w głowie same. Niemniej, kiedy musimy poczekać na swoją kolej to niektórym może się dłużyć. Szczególnie jeśli rywale będą stronić od bardzo wrednych zagrań. Tutaj brakuje mi jakichś kart lub żetonów specjalnych, które można by zagrywać poza swoją turą. Coś, jak to miało miejsce w opisywanym przeze mnie ostatnio Toothead.


No i muszę ponarzekać trochę na instrukcję. Ta na pierwszy rzut oka prezentuje wszystko dobrze, ale gdy siądziemy do rozgrywki pojawiają się zgrzyty. Okazuje się, że pewne sytuacje są w niej nie jasno opisane, jak sposób zagrywania żetonów, czy ułożenie kart na stole. Nie są to bardzo poważne problemy, ale ktoś mniej cierpliwy i doświadczony może się zniechęcić. Trochę to wygląda, jakby oryginalna instrukcja była pisana przez kogoś kto dobrze zna grę i nie pomyślał o tym, że nowe osoby mogą pewnych rzeczy nie kojarzyć.


Natomiast jeśli się boicie, że nie znacie przygód Asteriksa to spokojnie, nie musicie nadrabiać wszystkich 46 tomów. Chociaż trochę smaczków w Asteriks i spółka was ominie. A jeśli byście chcieli nadrobić lekturę to zajrzyjcie do artykułu o serii komiksów Asteriks.

Asteriks i spółka - porównanie karty z komiksem


Wykonanie i szata graficzna w Asteriks i spółka


Mam wszystkie albumy przygód Asteriksa i Asteriks i spółka po prostu mizia moje geekowskie serduszko. Ilustracje na kartach to kadry wręcz wyrwane z komiksów. O czym możecie się przekonać na dołączonych fotografiach. Imponuje połączenie tematu z mechanikami i akcjami kart. Tutaj postaci mają efekty skierowane w karty postaci, z którymi wchodzą w interakcję w komiksach. Przykładowo mogą przywoływać do siebie swoich partnerów, albo nokautować postaci, z którymi się starły na kartach komiksu. Miodzio! 


Z kolei albumy to miniaturowe dzieła sztuki! I ubolewam jedynie nad tym, że nie ma ich wszystkich. Zresztą sam nie wiem według jakiego klucza dobierano okładki. Szkoda, że nie usystematyzowano wyboru w jakiś kolekcjonerski sposób np. przez umieszczenie w grze tylko albumów oryginalnych twórców komiksów - René Goscinny i Alberto Uderzo.

Asteriks i spółka - szata graficzna zapożyczona z komiksu


Prawie gra kolekcjonerska


Asteriks i spółka mógłby być takim produktem kolekcjonerskim. W grze znajdziemy karty dobrej jakości z lekkim płótnowaniem. Albumy wypadają dobrze, a żetonom nie można nic zarzucić. Gdyby tylko tekturę zamieniono na akrylowe krążki, dodano wszystkie albumy i jakąś stylową podstawkę np. w formie menhira żeby eksponować okładki na regale. No rzucałbym w wydawcę pieniądzem!


Pomoc dla osób z problemem postrzegania barw


Tutaj warto nadmienić, że twórcy zastosowali na kartach uniwersalny alfabet kolorów ColorADD. Specjalne symbole oznaczające konkretne barwy znalazły się na kartach i albumach. Dzięki temu osoby z problemem w rozróżnianiu kolorów mogą swobodnie grać. Szanuję takie podejście, chociaż mam pewne zastrzeżenie. Nie wiem na ile te symbole będą widoczne dla osób z problemami, ponieważ są dość małe i zbliżone do siebie. Osobiście wolałbym jakieś bardziej wyróżniające się symbole nawiązujące do komiksów. Niemniej bardzo dobrze, że jakaś forma pomocy została zawarta. Duży plusik!

Asteriks i spółka - wiernie odwzorowana okładka komiksu


Dla kogo jest Asteriks i spółka?


Asteriks i spółka jest grą karcianą dla fanów przygód dzielnych Galów i miłośników negatywnej interakcji. Co ważne nie trzeba spełniać obu tych warunków, żeby bawić się wyśmienicie. Ja tę grę uwielbiam. Synergia między kartami jest fantastyczna, a wredne zagrywki smakują niczym świeżo upolowany dzik prosto z ogniska bez żadnych dodatków!


Trzeba jednak mieć świadomość, że w komplecie graczy mimo wielu emocji, downtime może się trochę dać we znaki. Sama negatywna interakcja sprawia, że to niekoniecznie gra familijna do zabawy z bliskimi, którzy łapią focha za każde zagranie na paskudę. Tu każde takie jest. No i summa summarum jest to gra prosta. Dla bardziej doświadczonych graczy może być za prosta. Nie będziecie tu snuć wielkich strategii. Mamy więc do czynienia z przyjemnym filerem na jakieś pół godzinki zabawy.


Zainteresowani? Jeśli tak to sprawdźcie, gdzie kupić Asteriks i spółka najtaniej?


Dziękuję wydawnictwu Alis Games za nadesłanie egzemplarza gry Asteriks i spółka do recenzji.

Asteriks i spółka - kreska prosto z komiksów

Asteriks i spółka - klimatyczne wykonanie