Nemesis: Odwet - imponujący świat i klimat

Nemesis: Odwet
nie jest horrorem, chociaż operuje w klimatach horroru sci-fi, a i momentami rozgrywka potrafi budzić stany lękowe. Ta gra zaskoczyła mnie wieloma rzeczami i właśnie o tym chciałbym wam dziś opowiedzieć. Zapraszam na moje wrażenia z pierwszego spotkania z serią Nemesis!

Nemesis: Odwet | 1-5 graczy | 14+ | ok. 60-300 min. | autor: Adam Kwapiński | wyd. Awaken Realms / Rebel

Nie grywam zbyt często w gry przygodowe. Raczej na moim stole zazwyczaj lądowały gry euro i abstrakty. Ostatnio staram się wyjść poza tę strefę komfortu i Nemesis: Odwet jest jednym z owoców tego podejścia. Biorąc pod uwagę doświadczenie, a raczej jego brak, daruję sobie recenzję Nemesis: Odwet. Zamiast tego chcę się podzielić wrażeniami z punktu widzenia amatora. Bo może właśnie takie wrażenia komuś naprawdę się przydadzą. No to jeśli jesteście początkujący, to czy warto sięgnąć po najnowszego Nemesisa?

Nemesis: Odwet - królowa obcych to poważne zagrożenie


Co mnie zaskoczyło w Nemesis: Odwet?


Zastanawiałem się nad podziałem wrażeń na pozytywne i negatywne zaskoczenia. Jednak tak, jak intencje naszych towarzyszy, tak i cechy Nemesis: Odwet nie są jednoznaczne. Dlatego zdecydowałem opowiedzieć o pewnych kwestiach, które mogą mieć dla was duże znaczenie.


Fabuła, świat i klimat w Nemesis: Odwet


Nemesis: Odwet nie jest horrorem. No dobra, klimat potrafi być gęsty, a sytuacja mocno podbramkowa. Mimo to za każdym razem czułem się, jak ten kozak, który wpadł na miejscówkę roznieść całe robactwo. A w ostateczności dawał się obejść maszkarom i z uśmiechem na twarzy wyciągał zawleczkę z granatu. 


Trzymając się narracji towarzyszącej serii, Nemesis: Odwet jest odpowiednikiem filmu Obcy: Decydujące starcie (Aliens). To akcyjniak podszyty grozą i moim zdaniem czuć to w rozgrywce. Nie grałem w poprzednie części, więc nie wiem jak w nich z klimatem. Tu jednak czuję się, jakbym oglądał wspomniany film. Strachu mało, ale dreszczyk emocji przelatuje przez plecy. Swoją drogą sprawdźcie planszówki na licencji Obcego!


No i absolutnie podoba mi się świat przedstawiony. Chciwe korporacje, eksploracja kosmosu i same odcienie szarości. To wszystko sprawia, że czuję się w tej grze trochę, jak w domu. A to prowadzi do kolejnej kwestii.


Ukryte cele w Nemesis: Odwet


Absolutnie uwielbiam ukryte cele i tę niepewność, którą one generują. Teoretycznie współpracujemy i bez wspólnie przemyślanej strategii niewiele ugramy. Mimo to w każdej chwili ktoś może zdradzić, uciec, zamknąć nas w pomieszczeniu z obcymi czy uruchomić autodestrukcję. Możliwości zdrady jest wiele, a my nie wiemy komu korpo zapłaciło za to, żeby wystawił resztę. 


Do samego końca rozgrywka trzyma w napięciu. Dzięki temu też gra zyskuje na regrywalności. I w tym miejscu też powiem, że dla mnie Nemesis: Odwet w trybie kooperacji i solo nie ma sensu. Po prostu te ukryte role i tajne cele budują dla mnie całą rozgrywkę. Nic tak nie smakuje, jak "przyjaciel", który w kluczowym momencie wsiada do kapsuły i ucieka zostawiając kompanów na pastwę roju. Niech cię szlag Paweł! Pamiętamy!

Nemesis: Odwet - ukryte cele pchają do zdrady towarzyszy


Długie przygotowanie i rozmiar gry


Nemesis: Odwet jest grą wielką! Rzekłbym nawet, że absurdalnie wielką. Obszar gry jest co prawda z góry ustalony, ale jeśli dodamy do niego wszystkie karty, żetony, figurki i kości to nagle okazuje się, że jedynym komfortowym miejscem ze względu na przestrzeń będzie podłoga. Tym gorzej dla kręgosłupa. 


Liczba komponentów potrafi przytłoczyć. Przygotowanie dzieli się na dwa etapy. Pierwszy wymaga przygotowania całej gry, a drugi przygotowania graczy. I te procesy się ciągną w nieskończoność. Przy pierwszej rozgrywce z instrukcją w ręku spędziliśmy chyba półtorej godziny na rozkładaniu wszystkiego, segregowaniu itp. itd. Do właściwej rozgrywki siadałem już zmęczony. To zdecydowanie nie jest gra dla osób niecierpliwych.

Nemesis: Odwet - gęsty klimat w grze


Nemesis: Odwet jest skomplikowany, ale zaskakująco intuicyjny


Ok, nazwanie Nemesis: Odwet grą łatwą jest skrajnym idiotyzmem. Ogarnięcie 40-stronicowej instrukcji będzie nie lada wyzwaniem dla początkującego gracza. Ba, nawet doświadczeni znajdą tu kilka mikrozasad, które mogą być problematyczne. Jednak w moim odczuciu wszystko staje się dość intuicyjne w trakcie rozgrywki. Przynajmniej działania, ich kolejność i następstwa mają w większości sens.


Po pierwsze wydaje mi się, że zasady są dobrze dopasowane do tematu gry i mają bezpośrednie odniesienie do tego, co się dzieje na stole. Większość zasad to też zbiór procedur, które odhaczamy krok po kroku. Trochę, jak procedury działania w korporacji. Mamy sytuację i musimy postępować według wytycznych. 


Oczywiście szczególnie na początku nietrudno o czymś zapomnieć. Część elementów będzie też czasami budzić wątpliwości co do interpretacji. Niemniej Nemesis: Odwet okazał się dla mnie mniej straszny niż w trakcie czytania instrukcji. Nie zmienia to faktu, że jeśli to ma być wasza pierwsza gra planszowa to nie polecam. No i to jedna z tych planszówek, gdzie mimo woli jeden gracz powinien trochę prowadzić rozgrywkę. Wtedy wszystkim będzie łatwiej.

Nemesis: Odwet - Terrain Pack urozmaica planszę


Losowość, regrywalność i niebezpieczeństwo rutyny


O ile mamy w grze pewne stałe, jak talie postaci, to większość rozgrywki stoi na losowych filarach. Podczas przygotowania losujemy kolejność graczy, kartę robota, tasujemy wszystkie talie kart i kafle lokacji. Nawet korytarze pomiędzy pomieszczeniami będziemy dobierać losowo, z zasobnika z przetasowanymi kaflami. 


W trakcie rozgrywki rzucamy kośćmi o to czy i w jakich korytarzach pojawią się stwory oraz jaki będzie wynik ewentualnej walki. Ba, jak nas potwór zaatakuje to dociągamy losową kartę ataku i może nam zada ciężkie rany, może tylko lekko draśnie, a może zarazi paskudztwem, które nas zabije w odpowiednim momencie rozgrywki. Losujemy rodzaj intruzów i ich liczbę. Ta gra to jedna wielka niewiadoma i wiecie co? Doskonale to pasuje do tematyki. Jasne, są osoby, które szlag trafi przy tym poziomie losowości. Niemniej dla mnie to doskonale buduje atmosferę i pasuje do całości. Główny problem mam z rzutami kośćmi przy walce w pomieszczeniu. Tutaj mimo wszystko losowość potrafi być frustrująca. Jednak po trafieniu maszkary z miniguna chciałbym żeby jego flaki rozbryzgały się po moich towarzyszach, a nie żeby stwór okazał się lekko draśnięty.


Ta cała losowość jest jednym z fundamentów regrywalności obok ukrytych celów, różnych postaci dostępnych do rozgrywki i modułowej konstrukcji bazy. Szczególnie w początkowych rozgrywkach nie mamy poczucia, że ciągle robimy to samo. Niestety w Nemesis: Odwet kryje się pewne zagrożenie rutyny. Z czasem doświadczeni gracze wypracują sobie pewne zachowania i ostrożność w działaniach, co zmniejszy poziom zagrożenia. Gra stanie się bardziej stabilna i mniej zaskakująca. Częściowym rozwiązaniem będzie zwiększenie poziomu trudności, ale jednak te emocje mogą z czasem gdzieś prysnąć.

Nemesis: Odwet - szeroki wybór postaci


Wykonanie, rozmach i nieprzemyślane decyzje


Nemesis: Odwet robi imponujące pierwsze wrażenie. Wspominałem o masie komponentów, a znaczna część z nich to figurki. Cieszy wysoki poziom detali i w moim odczuciu dobra jakość materiałów. Kafle lokacji i korytarzy są solidne, a grafiki na nich bardzo czytelne i klimatyczne. Wszystko dobrze tu do siebie pasuje. Na zdjęciach możecie też zobaczyć elementy z dodatku Terrain Pack, jak plastikowe drzwi. 


Projekt graficzny idealnie trafia w mój gust. Zresztą mam artbook, z którego każdy kadr mógłby być tapetą na moim laptopie. Zasadniczo chyba nie mogę się przyczepić do jakości komponentów, ich czytelności i szaty graficznej. Za to pojawiło się w grze kilka niezrozumiałych dla mnie decyzji.


Figurek jest multum, ale w przypadku intruzów w ferworze walki ciężko rozróżnić trutnie od dorosłych osobników. Trochę za mało różnią się rozmiarem. Jeśli zaś chodzi o rozmiar to ogólnie cieszy wielkość figurek, ale przy założonych limitach liczby wrogów w pomieszczeniach, figurki się nie mieszczą na kaflach. Z punktu widzenia rozgrywki są trochę za duże. W końcu nie rozumiem, dlaczego część znaczników to ładnie wystylizowane plastikowe komponenty, a część to tekturowe znaczniki. Bądźmy konsekwentni!


No i jak to bywa w przypadku wielkich gier, zaniedbano wnętrze pudełka. W środku znalazł się całkiem rozbudowany insert, ale po złożeniu planszetek graczy, te nie mieszczą się w środku. Brakuje mi też jakichś sensownych przegródek na karty, aby przyspieszyć rozkładanie i składanie gry. No nie można mieć wszystkiego. 

Nemesis: Odwet - klimatyczne figurki


Czy Nemesis: Odwet jest dobrą grą?


Z mojego punktu widzenia Nemesis: Odwet to solidna gra przygodowa. Naprawdę dobrze się przy niej bawię, a kolejne potyczki dostarczają mi odpowiednich emocji. Nie ma jednak wątpliwości co do tego, że takie gry trzeba lubić.


Nemesis: Odwet jest planszówką losową, pełną procedur i zajmującą sporo czasu i miejsca. To nie sielankowa chwilówka dla miłośników familijnego przesuwania pionków. I chyba to jest najbardziej istotne. Ta gra wymaga zaangażowania i jeśli nie chcecie się w nią w pełni zagłębić, to nie będzie ona miała dla was sensu.


Ciężko mi stwierdzić, jak Nemesis: Odwet działa na stole zaawansowanych i doświadczonych miłośników gatunku. O tym pewnie nie omieszkam wspomnieć za parę rozegranych takich gier. Bo to co Nemesis: Odwet zrobił dobrze, to zachęcenie mnie do gier przygodowych. Szczególnie takich, w których nie wiem, czego się spodziewać po innych graczach.


Za jakiś czas postaram się także opisać dla was dodatki, które posiadam. Tymczasem dziękuję wydawnictwu Awaken Realms za przekazanie gry Nemesis: Odwet do ogrania i podzielenia się wrażeniami. Jeśli gra wzbudziła wasze zainteresowanie to sprawdźcie jej cenę i dostępność w serwisie Ceneo.

Nemesis: Odwet - system walki

Nemesis: Odwet - spotkanie z intruzami

Nemesis: Odwet - walka w grze

Nemesis: Odwet - hordy intruzów

Nemesis: Odwet - modułowa plansza gry