Harry Potter: Rok w Hogwarcie - recenzja

Uniwersum Wizarding World jest prawdziwą kopalnią złota, którą skrupulatnie eksploatują wszyscy posiadacze praw do zarabiania na marce. Efektem są m.in. liczne planszówki i dziś zapraszam na recenzję gry Harry Potter: Rok w Hogwarcie. Czy w zaskakująco ciężkim pudle kryje się gra warta uwagi, czy tylko standardowy, licencyjny skok na kasę?

Harry Potter: Rok w Hogwarcie obiecuje nam możliwość przeżycia przygód ze wszystkich siedmiu książek o młodym czarodzieju. Chociaż właściwie powinienem napisać z ośmiu filmów, ponieważ to na licencji filmowej oparto omawianą grę planszową. W czasie zabawy mamy przemierzać korytarze Hogwartu, odwiedzać kultowe miejsca z kart powieści, walczyć ze złoczyńcami, brać udział w lekcjach, pojedynkować się z uczniami, spotykać magiczne istoty, kolekcjonować przedmioty, grać w Quidditcha, zbierać punkty Pucharu Domów i wiele innych. Tylko, czy udało się oddać ducha serii i zaprojektować dobrą grę?

Jak się gra w Harry Potter: Rok w Hogwarcie?

Zacznę od bardzo skrótowego i poglądowego opisu rozgrywki. W grze znajdziemy planszę główną przedstawiającą Hogwart oraz 3 dodatkowe plansze. Poruszamy się po nich za pomocą kości. Po zatrzymaniu się na finalnym polu wykonujemy akcję, jaka się na nim znajduje, czyli najczęściej dobranie jakiejś karty zaklęć, eliksirów, książek lub sprawowania. Te ostatnie mogą nam dać punkty lub je zabrać. Oprócz tego na polu może się zaleźć możliwość odbycia egzaminu, pojedynku lub przemieszczenia się na jedną z pozostałych plansz przy wykorzystaniu kart z proszkiem Fiuu. 

Naszym zadaniem jest zebranie wskazanej przez tryb rozgrywki i poziom trudności liczby punktów w Pucharze Domu. Te zdobędziemy poprzez:

- wykonywanie misji z kart dociąganych na etapie przygotowań;

- zdawanie egzaminów w klasach zajęć magicznych.;

- dobieranie kart sprawowania;

- wygrywanie meczów Quidditcha.

Gracze mogą wybrać poziom trudności, który wymaga zdobycia różnej ilości punktów oraz wykonania różnych ilości misji. Co więcej misje w trybie podstawowym wykonujemy zbierając wskazane przedmioty i pokonując wroga, a w wyższych trybach musimy jeszcze zebrać odpowiednie czary i eliksiry. Oprócz standardowej rozgrywki mamy też tryb solo, tryb drużynowy oraz specjalny scenariusz Voldemort Powraca, w którym mierzymy się z Czarnym Panem. Tak wygląda bardzo szkieletowy zarys rozgrywki, a w dalszej części pomówimy sobie o niektórych szczegółach.

Harry Potter: Rok w Hogwarcie - recenzja


Harry Potter: Rok w Hogwarcie i koszmarna instrukcja

Harry Potter: Rok w Hogwarcie jest grą zaskakująco ogromną, która przy pierwszym kontakcie potrafi wręcz przytłoczyć. Niestety instrukcja do tej pozycji w żaden sposób nie pomaga graczom w porzuceniu poczucia zaszczucia ogromem elementów. 

Musisz wiedzieć, że przejście przez 15-stronicowy spis zasad jest koszmarem. Z dodatkowymi trybami stron do przeczytania będzie więcej. Wszystko zostało opisane bardzo chaotycznie. Mamy tu ściany tekstu i całą masę niedopowiedzeń, które prowadzą do przestojów w grze. Zwyczajnie musimy wiele rzeczy sami zinterpretować i ustalić między graczami, w jaki sposób będziemy grać, ponieważ autor instrukcji pominął kilka całkiem istotnych drobiazgów.

Problem z instrukcją jest o tyle bolesny, że sama gra jest w gruncie rzeczy bardzo prosta. Mamy do czynienia z tytułem kierowanym do raczej mniej zaawansowanych graczy, wręcz do zabawy familijnej. Tymczasem bez doświadczenia w czytaniu instrukcji dostaniecie zestaw ładnych gadżetów poświęconych Harry'emu Potterowi. No właśnie, ta gra to ładna laurka dla fana.

Harry Potter: Rok w Hogwarcie - recenzja


Harry Potter: Rok w Hogwarcie i mokry sen fana

Przyjrzyjmy się wykonaniu gry Harry Potter: Rok w Hogwarcie i temu czym ona chce być. Pudełko to zupełny standard produktów na licencji Wizarding World. Mamy tu klasyczną białą szatę imitującą kartki z Proroka Codziennego i złote akcenty. Całość dopełnia grafika postaci z filmu. No nic specjalnego, ale wzięcie pudełka do ręki sprawia, że czujemy zaskakująco duży ciężar.

No i otwarcie wieka jest prawdziwym szokiem. We wnętrzu znajdziemy główną planszę imitująca Mapę Huncwotów. Wygląda ona fantastycznie. Co prawda nazwy niektórych pomieszczeń są mało czytelne, ale co tam. Mamy Mapę Huncwotów! To nie koniec atrakcji, ponieważ do niej dochodzą trzy kolejne plansze. Na nich znajdziemy ulicę pokątną utrzymaną w podobnej brązowo-bordowej oprawie. Plansza z kluczowymi lokacjami spoza Hogwartu ma już na sobie kadry z filmów, ale mnie osobiście nie kuło to w oczy. Opad szczęki powoduje za to mapa boiska do Quidditcha. Tak, będziemy tu rozgrywać mecze!

Idąc dalej znajdziemy całą masę żetonów pełniących rolę przedmiotów, punktów, wskaźników życia i w końcu pionków, które umieszczamy na plastikowych standach. Postaci na kaflach pionków ponownie są grafikami z filmu. Talia 210 kart dzieli się na mniejsze talie różnych przedmiotów i wydarzeń. Oddzielna talia misji zawiera zadania, jakie gracze będą losowali przed rozgrywką. Wszystkie elementy otrzymały bardzo klimatyczną oprawę i wyglądają po prostu świetnie. Co więcej mimo mieszanki na kartach kadrów z filmów i ilustracji nie uderza to jakoś specjalnie po oczach. Chyba zwyczajnie byłem na to przygotowany po spojrzeniu na pudełko, ponieważ na ogół mnie drażni takie podejście. Podobny kierunek stylistyczny obrano w grze Harry Potter: Hogwarts Battle - Obrona przed czarną magią.

Harry Potter: Rok w Hogwarcie wygląda, jak spełnienie marzeń młodych fanów tego uniwersum. Ba, nawet tych starszych. Za klimatycznym wykonaniem idzie obietnica epickiej przygody. W czasie zabawy mamy przemierzać korytarze szkoły magii i odwiedzać znane z książek i filmów lokacje. Możemy zdawać egzaminy, pojedynkować się i wykonać misje będące historiami wyrwanymi wprost z książek. Wszystko wskazuje na to, że otrzymamy kompleksową grę o Harrym Potterze i jego przygodach. Czy to oznacza, że jest idealnie? No nie i instrukcja opisana wyżej jest tego zwiastunem.

Harry Potter: Rok w Hogwarcie - recenzja


Harry Potter: Rok w Hogwarcie i problemy z tożsamością

Jak już wspomniałem w grze robimy dużo, mamy wiele metod zgarniania punktów, oraz instrukcję godną potężnego, suchego euraska. No tyle, że sama rozgrywka jest zaskakująco prosta. W celu wykonania jakichś akcji musimy się przemieścić, a to robimy rzucając kośćmi. One wskazują nam jak daleko musimy się przemieścić. Po drodze możemy ewentualnie zgarnąć przedmioty, ale zatrzymujemy się dopiero po przejściu takiej ilości pól, jaką wskazały kości. Wyjątkiem jest korzystanie z wież pozwalających użyć proszku Fiuu lub wejście na pole z innym graczem, co inicjuje pojedynek. 

Mamy więc dość banalną mechanikę przemieszczania się. Pojedynki i wszystkie walki z bossami polegają na rzutach kośćmi, ewentualnie zagrywaniu kart z zaklęciami lub eliksirami. Brak tu, jakiejś większej głębi i też każdy bardzo szybko ogarnie całą mechanikę. Edukacja w klasach nauki zaklęć polega na wejściu na takie pole i oddaniu karty z księgą dotyczącą przedmiotu uczonego w danej sali. To wszystko i zgarniamy punkty. No to powiecie, że może Quidditch będzie tym objawieniem. Faktycznie jest to miła odmiana. Po wejście na pole stadionu wyzywamy innego gracza i razem rozgrywamy mecz na oddzielnej planszy boiska. Ten ma dwie fazy. Jedna polega na wbiciu dwóch goli rywalowi, co się rozgrywa poprzez wykonywanie ruchów po planszy i rzucaniu kafla. Druga to pościg po torze wokół boiska za zniczem. Oczywiście w obu fazach o wielu rzeczach decydują kości. Element ciekawy, ale również prosty, a do tego pozostali gracze muszą czekać, aż ogramy mecz. Jeżeli nie lubią kibicować to się wynudzą. Jak widzisz w większości akcji udział biorą kości, więc losowość jest tu naprawdę sroga.

No i tak oto pod chaotycznymi zasadami i ogromem elementów dostajemy bardzo prostą grę. Prostota nie jest jej problemem, ale właśnie to, że zderza się tu wizja rozbudowanej pozycji będącej spełnieniem marzeń potteromaniaków z ewidentnym brakiem czasu i budżetu. Widać w tej grze serducho, ponieważ na papierze ona ma wszystko co trzeba. Natomiast prawdopodobnie jako produkt licencyjny miała być złożona na szybko, więc zabrakło czasu na doszlifowanie mechanik. Zabrakło zastosowania bardziej ambitnych rozwiązań, czy doszlifowania opisu zasad. Moim zdaniem widać, że za tytułem stali fani przygód Pottera, ale nie mogli zrobić w pełni gry, którą chcieli.

Harry Potter: Rok w Hogwarcie mógł być tytułem wybitnym, a jest średniakiem. Chciałbym zobaczyć tę grę z np. mechaniką budowania talii rodem z Brzdęka, zamiast rzucaniem kostkami i losowym dobieraniem kart. Kilka zmian mogłoby spowodować, że ta gra była by spełnieniem moich marzeń.

Harry Potter: Rok w Hogwarcie - recenzja

Czy polecam grę Harry Potter: Rok w Hogwarcie?

To wbrew pozorom bardzo ciężkie pytanie. Z jednej strony mamy tu lekką i dość przyjemną grę familijną, w której zasady są bardzo proste, choć komplikuje je sama instrukcja. Z drugiej dostajemy tytuł, który ma ogrom elementów i mikro-zasad aspirujących do czegoś więcej niż gra faktycznie jest. Efekt jest taki, że zaawansowani gracze, którzy przebrną przez opis zasad nie znajdą tu raczej nic dla siebie. Niedzielni gracze bez żadnego doświadczenia w planszówkach będą się bawić wyśmienicie, szczególnie jeżeli są fanami Pottera. Harry Potter: Rok w Hogwarcie to naprawdę świetna laurka dla miłośników uniwersum. Problem w tym, że nowicjusze i dzieci będą mieć ciężko przebrnąć przez instrukcję.

Wydaje mi się, że Harry Potter: Rok w Hogwarcie będzie doskonałą grą do roli prezentu dla fanów przygód młodego czarodzieja. Pod warunkiem, że znajdzie się ktoś, kto pomoże w ogarnięciu instrukcji. Ewentualnie obdarowani będą mieć spore samozaparcie i upór, który pozwoli im przebrnąć przez instrukcję i wymyślić kilka swoich mikro-zasad obowiązujących w planszowym Hogwarcie.

Szczerze to Harry Potter: Rok w Hogwarcie dla mnie jest czymś w roli planszowego guilty pleasure. Wiele elementów tu zwyczajnie zgrzyta, ale jakoś tak przyjemnie mi się siedzi przy tej Mapie Huncwotów.

Znajdź najtańsze oferty na Harry Potter: Rok w Hogwarcie

Tę i inne gry o Potterze możesz sprawdzić w serwisie Planszeo

Dziękuję wydawnictwu Rebel za nadesłanie gry do recenzji.


Harry Potter: Rok w Hogwarcie - kilka suchych faktów

Wydawca polski: Rebel

Liczba graczy: 1-8

Wiek: +7 (i rodzic do instrukcji)

Czas gry: ok. 20-45 min. (raczej dłużej)

Harry Potter: Rok w Hogwarcie - recenzja

Harry Potter: Rok w Hogwarcie - recenzja

Harry Potter: Rok w Hogwarcie - recenzja