Czy Klany z bagien mają sens w portfolio Muduko? Recenzja gry euro
Czy Klany z bagien mają sens w portfolio Muduko? Moim zdaniem jak najbardziej tak, chociaż pewnie z powodu, którego się nie spodziewacie. Dziś kilka słów o grze, która miała zadebiutować w czerwcu 2026, ale wydawca musiał wycofać ją ze sprzedaży przed premierą. Z mojej recenzji Klanów z bagien dowiecie się, czy to planszówka dla was!
Klany z bagien | 2-4 graczy | 12+ | ok. 90 min. | autor: Helge i Anselm Ostertag | ilustracje: The Mico | wyd. Muduko
Mam przyjemność posiadania egzemplarza z tej pierwszej serii, którą wycofano. W związku z tym nie powiem wam, jak wypada jakość sklepowego wydania. Niemniej nie słyszałem narzekania, więc uznaję, że akcja naprawcza wypadła pomyślnie. Swoją drogą wyrazy uznania dla Muduko, że zadziałało szybko i skutecznie. Zapewne znalazłyby się firmy mające inny plan na tę sytuację.
Klany z bagien - nieskomplikowane zasady i duuuużo myślenia
Klany z bagien w swoim trzonie rozgrywki są dość proste. No dobra, to może być zdanie osoby mającej już pewne doświadczenie, ale gra pozwala graczom zrobić trzy akcje na krzyż. A jedną z nich jest spasowanie.
Zasady gry Klany z bagien w skrócie:
Faza przychodu - gracze pobierają zasoby z pól oznaczonych symbolem zbiorów.
Faza tur - każdy naprzemiennie wykonuje jedną z trzech akcji:
- wysłanie podwładnego na jedno z pól akcji statku
- wysłanie podwładnego na jedno z pól akcji lądu
- spasowanie
Faza Utrzymania - przygotowanie kolejnej rundy, czyli zebranie pionków i ustalenie kolejności graczy.
Jak widzicie powyżej nie wygląda to strasznie, prawda? Prawda? No i tu przechodzimy do tego, co naprawdę ta gra pozwala robić.
Przeplatające się możliwości i konsekwencje
Gracze w swoich turach wysyłają podwładnych (worker placement) na pola akcji i je wykonują. Wśród pól akcji statków można inicjować budowę siedlisk, łowienia ryb, handlu lub po prostu swobodnie pływać. Siedliska zapełniają mapę i przekładają się na punkty, ale zmniejszą liczbę łowisk i tras żeglugowych. Ryby można, a nawet trzeba dostarczać do siedlisk. Zrzucając je u rywali zgarniamy pieniądze potrzebne do budowy, a u siebie zapewniamy sobie punkty przy świętowaniu.
Świętowanie jest jedną z akcji lądu, ale kiedy to robimy punkty mogą zdobyć także nasi rywale. Warto wybrać odpowiedni moment. Podobnie z dokładaniem kafli duchów do wysp. One są mnożnikiem punktów na koniec, ale jednocześnie podwyższają koszt budowy siedlisk. Wracając do żeglugi, tylko swobodnie płynąc możemy odwiedzić świątynie i tam zgarnąć żetony z punktami i dobrami. Im szybciej je odwiedzimy, tym większy bonus dostaniemy. A to oznacza swoisty wyścig.
Powiedziałem wyścig? No tak, pola akcji mają ograniczone miejsca na pracowników i część z nich ma na sobie bonusy, a inne dodatkowy koszt. Ponownie, kto pierwszy ten więcej skorzysta, a i ktoś może nie zdążyć w ogóle skorzystać z akcji. Zapomniałbym, że mamy jeszcze kilka różnych celów do realizacji w trakcie gry i na koniec przy punktacji. Mało? Spokojnie, to tylko część rzeczy, o których musimy myśleć.
Specjalnie nie omawiam tu wszystkiego szczegółowo, ale mam nadzieję, że macie już obraz tego, czym są Klany z bagien. A jest to gra euro, która nie ma żadnych udziwniaczy, a prosty fundament dający sporo pola do myślenia.
Co Klany z bagien robią dobrze?
Wiecie już, że naprawdę jest się nad czym zastanawiać w tej grze, ale zacznijmy od początku. Uwielbiam kiedy rozgrywka obejmuje już część rozkładania gry. Zanim przejdziemy do porządku rund, gracze dobierają swoich przewodników. Ten wybór determinuje koszt budowy, zasięg łodzi i ewentualne bonusy produkcyjne lub punktowe w kolejnej rundzie. Co więcej, karta przewodnika ma swoją wartość inicjatywy, co jest ważne przy ustalaniu kolejności w rundzie.
Klany z bagien wymagają dużej uwagi podczas rozgrywki. Musimy planować naprzód, a jednocześnie reagować na działania graczy i dynamicznie zmieniające się warunki na mapie i w sekcji pól akcji. Niby tu nie ma bezpośredniej interakcji, bo nic nie zagrywamy na rywali, ale każda decyzja wywiera wpływ na ich plany i możliwości.
Absolutnie za każdy ruch otrzymamy prędzej czy później punkty. Wszystkie cele, akcje, decyzje mają swoje punktowe następstwa. Niektóre mniejsze, a inne większe, ale każdy ruch prowadzi do czegoś. Dzięki temu nawet w sytuacji pozornie beznadziejnej jesteśmy w stanie coś jeszcze ugrać. A że do samego końca nie wiadomo kto wygra, to nawet najmniejszy punkt ma znaczenie.
Regrywalność Klanów z bagien
Zawsze dobieramy tylko część z dostępnych kart celów i przewodników czy żetonów bonusów do rozgrywki. Losowo rozkładamy startowe żetony duchów i końcu gracze za każdym razem podejmują inne decyzje kształtujące mapę. To sprawia, że mamy dość sporą regrywalność, chociaż jest tu pewna pułapka.
Jeśli planujecie ogrywać Klany z bagien codziennie, to szybko zakradnie się powtarzalność. Po prostu wyrobicie sobie nawyk grania danymi frakcjami, a sam gameplay mimo zmiennych nie będzie wystarczająco zróżnicowany. Przy większych przerwach między rozgrywkami gra powinna cieszyć długo.
Skalowanie Klanów z bagien
Klany z bagien są grą od 2 do 4 graczy. Nie ma tu żadnych udziwnień. Żadnego trybu solo czy kooperacji dla osób nie lubiących poczuć gorzkiego smaku przegranej. Główna plansza ma dwie strony dla 2 i 3-4 graczy. Co więcej, przy duecie dodaje się na mapę neutralne siedliska przy rozkładaniu gry.
Skalowanie wypada naprawdę dobrze. Aczkolwiek w moim odczuciu najlepszym zestawem graczy jest trio. Wtedy gra najbardziej łapie balans między ciasnotą na planszy, a frustracją z niej wynikającą. Przy dwóch graczach mimo wszystko jest trochę luźniej, a w komplecie część graczy może odczuwać nieprzyjemne skutki zagęszczenia na planszy.
Rozwój frakcji przez budowę siedlisk i krótka kołderka
Bardzo lubię w Klanach z bagien to, że budując siedliska odsłaniamy na swojej planszy nowe bonusy i możliwości. Planszetka graczy ma cztery tory, więc musimy dobrze zarządzać budową i podejmować rozsądne decyzje na temat tego, jakie bonusy odblokować najpierw, aby rozwinąć frakcję pod swoje plany.
Krótka kołderka sprawia, że jakbyśmy nie kombinowali, to i tak nie zdobędziemy wszystkiego. Każda decyzja ma znaczenie, ale przez niewielką liczbę skomplikowanych mechanik mamy faktycznie pole do namysłu, a nie umysłową walkę z zasadami.
Stosunkowo przystępne zasady gry
Klany z bagien są wymagające, ale ich zasady tak naprawdę nie są skomplikowane. Ok, może ciężko się wypowiadać w imieniu początkujących, mając już doświadczenie. Niemniej, instrukcja nie jest tu księgą czarnomagiczną, jak w niektórych euro. Z kolei tłumacząc nowym graczom zasady i rozgrywając jedną lub dwie rozgrywki zapoznawcze, wszyscy ładnie całość powinni ogarnąć.
Ciemne oblicza Klanów z bagien
Nie ma planszówek idealnych i tak samo jest z Klanami z bagien. W grze zakradło się kilka problemów, które mogą przeszkadzać. W moim odczuciu nic nie sprawia, że mamy do czynienia z grą złą, ale jednocześnie nie każdemu rozgrywka lub jej pewne elementy przypadną do gustu.
Długie rozkładanie gry
Miłośnicy gier euro powiedzą, że przecież długi setup to urok gatunku. A ja powiem, że mimo wszystko rozkładanie wszystkiego trochę trwa i jeśli ktoś nie jest cierpliwy to się umęczy. I tak wiem, że wcześniej chwaliłem połączenie rozkładania plansz graczy z rozgrywką, ale lubię trochę wydziwiać.
Liczenie punktów na koniec gry
Ja jestem humanistą i na koniec ciężkiego dnia liczenie sprawia mi fizyczno-psychiczny ból. W Klanach z bagien na koniec liczymy dużo. Mnożymy duchy przez siedliska, mnożymy do kwadratu itp. itd. Ponownie to jest charakterystyka gatunku, ale mimo wszystko czujcie się ostrzeżeni.
Balans kart celów
Tu będzie kontrowersyjnie, ale głównie dla tych co narzekają. Spotkałem się z głosami, że karty celów są niezbalansowane i niektóre są zbyt mocarne. Po prostu, jak jakiś cel komuś podejdzie to może zmieść rywali z planszy. Faktycznie, są takie cele i to może być problem.
Mi osobiście to się właśnie podoba, ponieważ łączy się z bardzo uważnym graniem i pełnym zaangażowaniem. Rywalom da się przeszkodzić w realizacji takiego celu swoimi działaniami, tylko nie możemy przeoczyć tego momentu. Jeśli nam się nie uda to rozgoryczenie jest, ale ja miałem poczucie, że to moja wina, iż nie dopilnowałem rywala.
Iluzoryczna asymetria
Znów będzie trochę kontrowersyjnie, ale teraz w drugą stronę. Planszetki graczy mają strony standardowe (takie same u wszystkich frakcji) i zaawansowane. Frakcje mogą więc być asymetryczne. Fantastycznie! Tylko że różnice są tak małe, że przy niektórych planszetkach ma się problem wskazać, czym się różnią te strony.
W sumie najbardziej widoczną zmianą jest większa liczba pionków do odblokowania u krokodyli. Klany z bagien mocno skorzystałyby, gdyby ta asymetria była większa. Tymczasem mam wrażenie, że jest ona bardzo iluzoryczna.
Klany z bagien i sielankowy wygląd
Napisałem wcześniej, że mam zbugowany egzemplarz Klanów z bagien, ale to nie znaczy, że nie mogę napisać kilku słów o szacie graficznej. Ogólnie kreska mi się podoba. Grafiki w większości są ładne, a całość faktycznie przez kolorystykę i detale daje poczucie obserwowania tego bagienka na stole.
Cieszy niezależność językowa. Nie licząc kart pomocy, wszystko bazuje na symbolach i te są czytelne. Wszystko na planszy zostało oznaczone i ulokowane w taki sposób, aby pomóc w prowadzeniu rozgrywki. Trochę szkoda, że mimo zróżnicowania grafik siedlisk na żetonach nie zastosowano różnych figurek łodzi. To może być problematyczne dla graczy z problemami z rozróżnianiem barw. Aczkolwiek piszę "może", ponieważ nie wiem, jak przy różnych schorzeniach odbiera się te konkretne kolory.
No i naprawdę szanuję, że pionek żółwi mogło narysować dziecko ilustratora. A tak na poważnie, to naprawdę nie wiem, gdzie tam można się dopatrzyć żółwia, jeśli nie wie się czego szukać. W moim towarzystwie nikt nie zgadł za pierwszym razem, a pytałem kilku osób.
Patrząc na tę grę mam cały czas w głowie taką myśl, że szkoda, iż Klany z bagien nie są częścią świata Prapuszczy. Ależ by to było, gdyby Muduko dogadało się z twórcą, dało stworzyć grafiki Piotrowi Sokołowskiemu i rzuciło na rynek cięższą grę z tego uniwersum. Bo mimo wszystko jedyna duża planszówka w tym świecie, czyli Trakty i kontrakty, była trochę za prosta.
Czy Klany z bagien mają sens w portfolio Muduko?
Pora odpowiedzieć na pytanie ze wstępu do tej recenzji. Jaki sens mają Klany z bagien w portfolio Muduko? Osobiście szanuję wydawców, którzy skupiają się na lżejszych grach planszowych, grach imprezowych czy grach książkowych, ale okazjonalnie rzucają na rynek coś cięższego.
Klany z bagien nie mają przekombinowanych zasad. W efekcie zagorzali fani euro mogą na dłuższą metę kręcić nosem. Natomiast modelowy odbiorca gier Muduko, czyli lekkich karcianek pokroju Wirusa czy Oskubanych powinien dać sobie radę ze zrozumieniem zasad. Tutaj trudność polega na kombinowaniu nad ruchami, a nie walką z mechanikami. Jakie to ma znaczenie?
Osoby lubiące lekko pograć i mające swojego ulubionego wydawcę, regularnie sprawdzają co tam jeszcze wyszło spod szyldu lubianej marki. Taka okazjonalna cięższa gra w portfolio będzie zachętą do sprawdzenia, jak wygląda rozbudowana współczesna gra planszowa. Oczywiście większość graczy może pokręcić nosem i sobie odpuścić cięższe planszówki po tym eksperymencie. Niemniej część odbiorców pójdzie za takimi Klanami z bagien dalej w to hobby. Może to nie najlepiej dla samego Muduko, ale dla nas graczy, każda nowa osoba w hobby, to potencjalna szansa na zwiększenie rynku. Więc moim zdaniem dobrze, że takie wydawnictwa wydają takie gry.
No i zaś było pokrętnie. Większość osób powie, że to dobry ruch bo zachęci weteranów do sprawdzenia lżejszych gier z portfolio Muduko. No i tu też będą mieć rację. Tyle teoretyzowania, przejdźmy do finału.
Czy warto kupić Klany z bagien?
Klany z bagien to średnio-ciężka gra euro, w której postawiono na klasyczny, prosty w założeniach worker placement z wściekle krótką kołderką. Każda decyzja ma znaczenie, za wszystko dostaniemy punkty i każda akcja niesie za sobą konsekwencje. Absolutnie świetnie to działa.
Zaawansowani gracze mogą kręcić nosem na iluzoryczną asymetrię, wkradające się znużenie przy częstych rozgrywkach i brak tony mikrozasad. Moim zdaniem to bardzo dobra pozycja dla osób, które chcą zobaczyć, jak wyglądają cięższe gry, ale do tej pory bały się suchych na wiór eurasów. Tylko muszą pamiętać, że sielanka bijąca z okładki to pozory. Klany z bagien wymagają pełnego zaangażowania. Jeśli gra was zainteresowała to sprawdźcie jej dostępność i cenę.
Dziękuję wydawnictwu Muduko za nadesłanie Klanów z bagien do recenzji.








